| 2019-08-17 10:00:00 |
1. Jesteśmy tu, by się wspólnie dobrze bawić. Uszanujmy to, że inni są tu w tym samym celu.
2. Mimo dobrej zabawy nie stosujmy środków odurzających. Alkohol oraz substancje prawnie nielegalne są na konwencie zabronione. Palenie tytoniu dozwolone jest w wyznaczonym miejscu.
3. Szkoła ze względów na wasze bezpieczeństwo jest zamykana na noc. Wyjść można do północy, wejść od 8:00.
4. Uczniowie, absolwenci i pracownicy szkoły mogą wejść na teren konwentu za darmo. Podobnie osoby, które za zgłoszone atrakcje lub za dyżury otrzymały 100% zniżki. Członkowie klubu Gladius mają 50% zniżki.
5. Osoby niepełnoletnie prosimy o dostarczenie zgody rodziców. |
| 2019-08-17 10:00:00 |
Ludzkość opuściła zdewastowany i zniszczony przez własną chciwość i rządzę władzy padół łez zwany ziemią i ruszyła w gwiazdy. Z chaosu wyłoniły się nowe potęgi. Tak oto narodziły się megakorporacje. Państwa i narody zostały wyparte przez gigantyczne molochy których kapitał przyćmiewał nawet bogactwo supermocarstw. To dzięki tym industrialnym molochom był możliwy exodus i ucieczka z umierającej planety Ziemi. Tak oto człowiek postawił nogę na Marsie, Wenus, Merkurym, księżycach Saturna Jowisza oraz Neptuna. Lecz w swym dążeniu do podboju i nieograniczonej niczym chciwości ludzkość obudziła coś czego nie powinna nigdy wcześniej budzić. Mroczna harmonia zainfekowała układ słoneczny przejmując kontrolę i wypaczając zaawansowaną technologie, sztuczne inteligencje i myślące maszyny. Społeczeństwo uzależnione od techniki jak nigdy wcześniej niemal przestało istnieć. A później na zterraformowane planety układu słonecznego wylał się potok bestii i potworów nie do opisania, któremu ludzkość nadała nazwę legionu ciemności. W najczarniejszej godzinie pojawił się bohater: Nathaniel Durand! Założyciel świętego bractwa i pierwszy od czasów biblijnych dokonujący wielkich cudów. To on zebrał rozbitą ludzkość i ruszył z najlepszymi żołnierzami układu słonecznego z wielką rekonkwistą, Zwaną później Wenusjańską krucjatą uderzając w samo serce legionu ciemności. Wraz ze świętymi wojownikami bractwa władającymi tajemną mocą sztuki oraz najwspanialszymi oddziałami specjalnymi ze wszystkich zakątków układu słonecznego udało mu się dopaść Algerotha, władcę legionu ciemności, mistrza nekrotechniki i apostoła wojny w jego czarnej cytadeli i pokonać go. Niestety to zwycięstwo pierwszy Kardynał bractwa - Nathaniel Durand przypłacił życiem. 1200 lat później legion ciemności jest w większości starożytną legendą. Bajką do straszenia nieposłusznych dzieci. Bractwo natomiast wielką organizacją religijną zrzeszającą ludzkość. Nie każdy jednak przyjął nauki bractwa. Jedna z megakorporacji. Tak którą nazywa Merkury swoim domem - Mishima znalazła inną drogę i hołduje całkowicie innym wartościom niż modlący się w katedrach wierni naukom pierwszego kardynała. 7 mędrców wskazało ścieżkę Bushido i oświecenia dla władców Merkurego. Tak oto 1200 lat od czasu wydarzeń wenusjańskiej krucjaty ludzkość ponownie staje w obliczu wielkiego zagrożenia. Układ słoneczny stoi na skraju chaosu wielkiej miedzykorporacyjnej wojny a co gorsze na świat znów wylewa się fala bestii legionu ciemności. Czy w ogarniętym intrygami Merkurym potężnym i wpływowym choć młodym samurajom Mishimy uda się odkryć prawdę i ocalić swoje zasoby oraz wywrzeć zemstę na wrogach? Czy uda im się obronić wielkie połacie ziemi na Marsie przed miażdżącą ofensywą Capitolu? Czy uda się im zawrzeć sojusze i wynegocjować najlepsze układy dla swojej frakcji? Czy może polegną na całej linii i by ratować twarz będą musieli udowodnić że ich intencje były tak czyste jak ich krew i wnętrzności? |
| 2019-08-17 10:00:00 |
Dzień pierwszy: od dzisiaj jestem poszukiwaczem przygód. Porzuciłem naukę u piekarza, zabrałem nóż kuchenny i wyruszam w świat. Widziałem ogłoszenie o zaciągu do armii, ale to mnie nie interesuje. Chcę przeżyć wspaniałe przygody i pokonać wielkie zło, które gnębi tą krainę.
Dzień drugi: jestem już pół dnia drogi za wioską. Skończyły mi się pieniądze. Miły zakapturzony pan w karczmie zaproponował mi pracę, która „ma być dla mnie wyzwaniem”. W Wielkim Lesie na północ stąd, w dziupli najstarszego drzewa, ukryty jest przedmiot, który mam mu przynieść. A właściwie mamy – jego współpracownik będzie mi towarzyszył i pomagał w tym zadaniu.
Dzień piąty: do Wielkiego Lasu jest okropnie daleko, a mój towarzysz uparcie milczy. Opowiada jedynie mruknięciami. Poluje, kiedy ja pilnuję ogniska.
Dzień dziesiąty: za nami pierwsza walka! Kiedy staraliśmy się przekroczyć linię lasu, potknąłem się o jakiś sznurek. Z lasu wybiegł mały, zielony potwór, wrzeszcząc coś w plugawym języku. Nigdy nie myślałem, że mój nowy kolega jest tak szybki! Kiedy uporaliśmy się z potworem, poczułem dziwny przypływ siły. Podoba mi się bycie awanturnikiem.
Dzień osiemnasty: zostałem sam. W pewnym momencie kolega zatrzymał się i wskazał mi ręką kierunek. Nie chciał się ruszyć, mimo moich ponagleń. No cóż, nie mam już teraz wyboru.
OGŁOSZENIE: „Zostań awanturnikiem i przeżyj przygody, o jakich Ci się nie śniło! Przekrocz swoje ograniczenia, wyjdź ze strefy komfortu i dokonaj tego, czego nikt jeszcze nie dokonał! Za całe 100 sztuk złota musisz tylko wejść do lasu i z niego wrócić! Nie zwlekaj, oferta ograniczona czasowo! Zapytaj Noxiusa o szczegóły.” |
| 2019-08-17 10:00:00 |
Wśród niezliczonej ilości sfer na uwagę zasługuje Immentia. Świat stosunkowo młody, w licznych falach migracji zasiedlony przez wiele ludów i kultur, co w efekcie sprawiło, że stał się miejscem wielobarwnym, gdzie kolonie międzysferycznych imperiów sąsiadują z młodymi, niezależnymi państwami i dzikimi, dopiero odkrywanymi ziemiami. Ten wielokulturowy tygiel mógł do niedawna cieszyć się względną niezależnością od wpływów polityki międzysferycznej dzięki Agenorowi Złotemu – potężnemu matuzalemowi, który obrał Immentię za swoja siedzibę. Nie ingerował on zbytnio w wewnętrzne sprawy sfery, ale jednocześnie swoim autorytetem chronił ją przed zakusami potencjalnych najeźdźców.
Niestety, jego nagłe i tajemnicze zniknięcie 600 lat temu sprawiło, że Immentią zainteresował się międzysferyczny sojusz militarny zwany Srebrną Dłonią. Sfera została zaatakowana przez siły najeźdźców prowadzone przez trzech wielkich generałów. Mieszkańcy musieli porzucić dawne waśnie i ramię w ramię stanąć do walki z wrogiem. Zawiązano Złoty Pakt – przymierze zrzeszające większość państw.
Obecnie Armie Srebrnej dłoni złożone z martwiaków, prowadzonych przez straszliwych archontów, dzikich plemion Tolteków i morskich najeźdźców zwanych Norlingami, od ponad pół wieku próbują zająć sferę. Przeciwko nim na niezliczonych frontach walczą elfy i krasnoludy, kalifastiańscy rycerze i liberyjscy muszkieterzy, cefaliańscy hoplici i lodańscy legioniści, ginatyjscy zabójcy, orkowi siepacze i wielu, wielu innych.
Pośród licznych jednostek Złotego Paktu jedną z najbardziej elitarnych jest Specjalna Komórka Operacyjna Reakcji Przeciwko Inicjatywom Oddziałów Najeźdźców, znana jako projekt S.K.O.R.P.I.O.N. Agentów operacyjnych projektu werbuje się z najlepszych rekrutów spośród członków struktur wojskowych i cywilnych sygnatariuszy Złotego Paktu. Po zakwalifikowaniu i przejściu morderczego szkolenia ci, którzy przetrwają stają się najlepszymi wywiadowcami wykonującymi najbardziej odpowiedzialne zadania. I to właśnie, Szanowna Drużyno, Wy! |
| 2019-08-17 10:00:00 |
Minął wiek katastrofy. Kometa uderzyła w ziemię, podnosząc ogromną chmurę kurzu i spopielając ogniem wszystko, co było w promieniu kilkudziesięciu mil od krateru. Chmura odcięła świat od zbawiennych dla powierzchniowców promieni słonecznych. Rośliny obumarły, po nich padły całe gatunki roślinożerców, a istoty rozumne zdały sobie sprawę, że nastał ich czas. Jednak nie sama śmierć była najgorsza. Po jakimś czasie pojawiły się konstrukty, jakich do tej pory świat nie widział. Maszyny wyglądające, jakby były zrobione z metalu nie znanego najwybitniejszym metalurgom. Konstrukty zaczęły przemierzać ruiny miast i zbierając ciała martwych istot, jak również łapiąc żywych.
Powierzchnia jest niezdatna do zamieszkania. Martwe konary drzew i spalona ziemia nie dają ochrony, a jedynym źródłem pokarmu są ostatni ocalali, których nie ma zbyt wielu. Tylko prymitywne rasy są w stanie przetrwać w takich warunkach.
Niziołki jako pierwsze przestały się liczyć w jakikolwiek sposób. Ich mała liczebność została zdziesiątkowana przez stalowe potwory. Elfy, jak to bywa z tymi snobami, podkuliły ogony w swym tchórzostwie i zamknęły swoje miasta pod ochronnymi kopułami stworzonymi z magii. Ludzie, nie dysponując taką potęgą szukali schronienia pośród innych ras. Elfy im odmówiły, o niziołkach zapomnijmy, orki cofnęły się w swoim „rozwoju” do korzeni – kanibalizmu. Jedynie nasza krasnoludzka ojczyzna i nasi gnomi kuzyni przyjęli ludzi z otwartymi rękami – czy może raczej wrotami do podziemnych twierdz.
Pomoc okupiona została srogim kosztem. Wielu z nowych mieszkańców życiem przypłaciło niedostosowanie do warunków panujących w naszych miastach, gdyż nie rozumiało, że każdy dzień jest walką o przeżycie. Miasta wymagały powiększenia, a zapewnienie pokarmu też było ważne. W ciągu kilku lat nasze miasta powiększyły się ponad dwukrotnie. Były w tym czasie również wysyłane różne ekspedycje w celu znajdowania jaskiń zdatnych do uprawy grzybów i hodowli łuskowców. Jednocześnie z powodu problemu zbyt szybkiego rozmnażania się populacji ludzkiej wiele z miast twierdz wprowadziło w życie dekrety ograniczające ilość urodzeń, a także podział na mieszkańców i obywateli.
Mieszkańcem mógł być każdy. Zapewniano mu podstawę niezbędną do przeżycia, ale nie miał żadnych praw zapewniających wpływ na funkcjonowanie miasta. Obywatelem mógł zostać każdy mieszkaniec służący w armii lub innej organizacji porządku publicznego. To poprzez takie organizacje młodzi krajanie zdobywali umiejętności i szansę wykonywania wyuczonego zawodu. Dodatkowo obywatel ma prawo wnosić petycje do rady miejskiej, jak i starać się o członkostwo w niej. Służba uszlachetnia i każdy to wie! |
| 2019-08-17 10:00:00 |
Wraz z pierwszym dzieckiem urodzonym w przestrzeni kosmicznej nastąpił koniec złotego wieku eksploracji kosmosu. Rozpoczęła się era jego kolonizacji. Założona została pierwsza kolonia na Księżycu, a niedługo później miało miejsce pierwsze morderstwo w kosmosie. W międzyczasie Wojna Sztucznych Inteligencji, w której całe kontynenty zostały odcięte od energii i informacji, wywołała załamanie ziemskiej ekonomii,. Bezpośrednim jej skutkiem było całkowite embargo na wszelkie formy SI. To oraz inne zobowiązania współpracy międzynarodowej na rzecz pokoju w układzie słonecznym stanowiły trzon Konwencji Sektora Ziemskiego sygnowanego przez wszystkie państwa świata. Czas pojednania jednak nie trwał długo, gdyż wraz ze stabilizacją ekonomii przyszły secesje pozaziemskich kolonii założonych przez megakorporacje. Opór państw ziemskich doprowadził do globalnego konfliktu, który po wielu latach ostatecznie zakończyła Bitwa o Marsa. Skala walk i wciąż odczuwalne skutki poprzedniej wojny zmusiły rządy Ziemi do kapitulacji i uznania autonomii pozaziemskich megakorporacji. Przełożyło się to na ich ekspansję, w której każdy personel z doświadczeniem kosmicznym jest na wagę złota. SpaceTech - jedna z wiodących megakorporacji - złożyła Wam ofertę pracy. Postanowiliście ją przyjąć...
SpaceTech HQ – Załoga STS Nomad
Briefing No. 2087
POUFNE
Satelity w sektorze Jowisza wykryły i namierzyły transportowiec należący do Syndykatu Kisaki [KSS Ronin], który naruszył naszą przestrzeń kosmiczną. Według przeprowadzonych analiz zmierza bezpośrednio do należącej do Syndykatu stacji Shukenja, która znajduje się poza naszą jurysdykcją. Waszym celem jest przejęcie KSS Ronin na wskazanych koordynatach oraz sprawdzenie jego ładunku. Posiadane dane wskazują, że Ronin podróżuje bez eskorty i nie dysponuje uzbrojeniem klasy wojskowej. |
| 2019-08-17 10:00:00 |
Artesta. Świat po wielkim exodusie, świat do którego uciekła bardzo mozaikowa Unia Ras. Łącząca wiele niegdyś wrogich sobie nacji, królestw i organizacji. Tylko wspólnym wysiłkiem udało im się przekroczyć granice światów w ucieczce przed zagładą. Na styku światów rozegrała się ostateczna bitwa. Ludzie, Elfy, Orkowie, Smoki, ramię w ramię walczyli ze ścigającą ich flotą konstruktów i ich sojuszników. Latające okręty starły się nad wielką pustynią Algarna. Mimo determinacji i waleczności obrońców, siły ścigających wydawały się nieskończone. Tło magiczne i sploty magii wykrzywiały rzeczywistość do granic wytrzymałości, aż w jednym momencie kryształy magiczne zasilające statki eksplodowały. Wiatry magii były tak silne, że skaziły kontynent, który w jednym momencie pokrył się wiecznym lodem, więżąc zarówno atakujących jak i obrońców. Pozostali zginęli albo zostali rozrzuceni splotami magii, cudem się ratując. Widząc tą sytuację, dwaj najpotężniejsi przywódcy Unii Ras - AtharVaudan i CarhaineManzanar, poświęcili się, aby zamknąć Bramę światów, odcinając wrogi pościg. Bitwa została wygrana, ale było to pyrrusowe zwycięstwo. Unia Ras została rozproszona, a większość zasobów stracona. Ci którzy przetrwali, musieli niczym pionierzy budować wszystko od nowa.
Ta ziemia miała mieszkańców, którym nie podobali się nowi “goście”. Insektoidalne istoty wydawały się prymitywne i agresywne, a przybysze zdobyli przyczółki na których się umocnili przez dekady wydzierając rdzennym mieszkańcom ziemię i zasoby. Mijały wieki, powstawały nowe państwa obok tych, których struktury pamiętały jeszcze stary świat. Unia która spajała ich wszystkich, traciła na znaczeniu, stając się historią, a stare animozje zaczęły odżywać na nowo, doprowadzając do częstych konfliktów.
Jednym z takich państw jest bogate Imperium Qamranu. Otoczone murem stworzonym przez magów i inżynierów, opierało się zarówno rdzennym mieszkańcom jak i kolonistom. Czterysta lat później dominowało w regionie, stając się potęgą ekonomiczną i militarną. Z czasem to poczucie bezpieczeństwa osłabiało ich. Pławiąc się w luksusie popadali także w gnuśność. Od zachodu okalane przez wielką wodę, a na południu z pomniejszymi państwami ludzi, nie miało godnych rywali. Od wschodu i północy, rozciągała się dżungla. Była dzika i niebezpieczna, ale wszelkie zagrożenia ze strony potworów czy rdzennych mieszkańców odbijały się od potężnego Muru imperialnego.
Na północy, rosła jednak nieustępliwa i zdeterminowana siła. Podczas wielkiej bitwy nad Algarną, Pancernik Czarnej Hordy, został tu roztrzaskany. I tylko dzięki determinacji i poświęceniu magów znaczna część załogi przeżyła. Przeżyli, ale stracili wiele zasobów i narzędzi, walcząc o każdy dzień z niegościnną dżunglą i wrogimi Insektoidami. Udało im się przetrwać, ale technologicznie bardzo się cofnęli. Żyjąc z dnia na dzień, cierpiąc na głód i choroby, ale jednocześnie posiadając ogromny przyrost naturalny po trzystu latach ustanowili swoją domenę. Na czele Hordy stanął warlordZhar’z’Hot, wojownik i watażka. Stałe zmaganie się z brakami żywności i przeludnieniem, skłaniały go do dość agresywnej ekspansji nawet kosztem ogromnych strat. Dziesięć lat temu, zwiadowcy na południu odkryli wielki Mur. Szamani w swoich wizjach, zobaczyli tam wielkie żyzne tereny i dostatek mieszkańców. Warlord przekonał radę starszych, że oto los się odwrócił, że należy te ziemie zdobyć dla Hordy aby nikt już nie cierpiał głodu. Z ponurą determinacją Horda zaczęła wysyłać zastępy wojsk, rok po roku mimo porażek klany wysyłały swoich wojowników na tak zwane Fale. Po części, żeby zdobyć Mur, po części żeby zmniejszać swoje przeludnienie. Tym razem jednak ma to być ostatnia fala. Fala, która zaleje krainę Ludzi i da Hordzie zwycięstwo. |
| 2019-08-17 10:00:00 |
Piekło składa się w 3/4 z martwych ludzi (Przeklętych) oraz w 1/4 z Diabłów i Demonów. Przeklęci narodzili się jako ludzie i przez własne uczynki zostali strąceni do Piekieł jako Przeklęci. Pozostali mieszkańcy narodzili się już tutaj w Piekle i od zawsze tu żyją. Diabły są silniejsze od Demonów, co więcej, Demony im służą. Przeklęci, którzy za życia dopuścili się świadomie strasznych zbrodni (masowe mordy, seryjny gwałt itp.) są silniejsi od niektórych Demonów. Szeroka część Przeklętych, którzy egzystują w Piekle za drobne uczynki jest słabsza od Demonów. Nie można na oko ocenić, czy ktoś jest silniejszy, czy słabszy, jeśli nie zna się specyfiki danej osoby.
Przeklęci są podzieleni na Kręgi w zależności od tego, jak ciężkie były ich czyny za życia. Każdy Krąg ma swojego Zarządcę - Diabła, który sam ustala reguły i prawa we własnym Kręgu. Jeśli Diabły pozwolą, to Przeklęci mogą przechodzić na określony czas między Kręgami, a także chodzić po całym Piekle. W centralnej części Piekła znajduje się wielki Zamek, w którym Diabli rezydują i w którym także znajduje się Pałacyk sukubów i inkubów. W innej części znajduje się Kanion, w którym hodowane i przetrzymywane są Demony. Oczywiście dany Demon przetrzymywany jest do momentu, gdy któryś z Diabłów weźmie go jako sługę.
Śmierci jest kilka rodzajów, kilka etapów. Jeśli narodziłeś się jako człowiek – pierwsza śmierć, to odrzucenie ciała. To, co robiłeś za życia ma wpływ na to, gdzie Ty jako byt niematerialny pojawisz się po pierwszej śmierci. Możesz stać się Duchem (zmarłym krążącym w sposób niewidzialny po świecie Żywych), Błogosławionym (krążącym po Raju) i Przeklętym (krążącym po Piekle). Duch jest w stanie odrodzić się jako człowiek, zapominając o poprzednich wydarzeniach i zaczynając zbierać uczynki od zera. Błogosławieni i Przeklęci sami w sobie nie mają takiej mocy, jednak mogą się pojawiać w świecie ludzi. Ci pierwsi jako sny lub myśli ostrzegające przed czymś bądź sugerujące decyzje. Ci drudzy jako zjawy szukające zemsty, mary chcące uprzykrzyć życie swoim najbliższym. Przeklęty może nabyć określoną moc, jeżeli nie zabiła go starość (śmierć naturalna) ani nie popełnił samobójstwa (wola oddania życia). Moc determinuje właśnie rodzaj śmierci - np. ogień, jeśli dana osoba zginęła w pożarze. Przy pomocy kogoś o większej mocy Przeklęty jednak może ożyć.
To, kim Żywy się stanie, determinuje Sąd. Każdy Duch, Przeklęty oraz Błogosławiony nosi na sobie znamię Sądu, które jest efektem ważenia jego dobrych i złych uczynków. Jeśli byłeś moralnie dobry, stajesz się Błogosławionym. Jeśli byłeś moralnie zły, stajesz się Przeklętym. Duchami są osoby, którym dano kolejną szansę, aby mogły stać się lepsze.
Drugi etap śmierci, dotyczy Duchów, Błogosławionych, Przeklętych, ale też Aniołów i Diabłów. W Piekle śmierć Przeklętego, Demona lub Diabła rozumie się jako odrzucenie ‘bytu’ Piekielnego i przekształcenie w postać Cienia. Cienie żyją w Eterze, wymiarze przylegającym do Piekła i „świata Żywych” zarazem, jednak w Piekle niewiele się o nich wie. Najważniejszą informacją jest to, że Cienie mogą się odrodzić jako demony lub diabły, tak jak Duchy odradzają się jako ludzie.
Moce piekielne pozwalają omamić Żywych, więc wszelcy żywi ludzie wtedy oczywiście myślą, że ich kolega/brat/kuzyn/oponent też jest rasy ludzkiej. Może być to jednak Demon lub Diabeł podający się za człowieka. Przy pomocy jakiegoś Diabła za człowieka może podawać się także Przeklęty, jednak żaden z Przeklętych nie ma mocy na tyle, żeby samemu upozorować taką iluzję. |